niedziela, 28 listopada 2010

Przygotowania

Dawno nie było takiej paniki.
Nic nie  mogę znaleźć, a dobrze było się jednak położyć spać przed podróżą. Powoli jednak ogarniam.
Aparaty i kamera  prawie gotowe, akumulatorki się ładują, komórka idem.
Rzeczy, które miałam zabrać, a które znalazły się w koszu na pranie już są prawie suche.
Podróżny e mail na gmail aktywowany :) : ossettapl@gmail.com.
Jak na razie Kismet siedzi w walizce, jak cos dokładam, to łaskawie schodzi, Lucjusz co chwilę wchodzi do plecaczka, a Izyda położyła się na torbie od aparatu. Wygląda na to, że cała trójka się ze mną wybiera w podróż. Tak to bywa z kotami...
Na dodatek jeszcze kilka ostatnich weryfikacji do zrobienia przed wyjazdem.
Już prawie 3.00 powinnam wstać o 5.00. Zastanawiam się, czy jest sens się kłaść. Znalazłyby się jeszcze jakieś rzeczy do zrobienia, a tak na prawdę spać mi się nie chce.